Świat kredytowych kart – bogaty, barwny, drogi. Magia marketingu – jak stwierdził jeden z posiadaczy takiej karty – sprawił, że nie można mu się oprzeć. Dlatego brniemy w ten świat coraz częściej wpadają w pułapkę kredytową. Dlaczego? Ponieważ najczęściej nie wiemy na jakich zasadach działają karty kredytowe, nie wiemy czy reklamowane bezpłatne karty kredytowe rzeczywiście są bezpłatne, nie wiemy co oznaczają terminy bezodsetkowe, w zasadzie niewiele wiemy o kartach kredytowych. Wiemy natomiast jak się w nie zaopatrzyć, że później jakoś tam już będzie. Niestety nie będzie, ponieważ szybko przekonamy się, że bezpłatne karty kredytowe w rzeczywistości wcale nie są bezpłatne, a za przekroczenie terminu rozliczenia się z bankiem przyjdzie nam słono zapłacić.
- Wszystko to prawda, wiele banków reklamuje, że nie pobiera opłat za wydanie karty kredytowej. Mam kartę kredytową w mbanku Pierwsza jest zawsze w promocji za darmo. Natomiast kontynuacja po roku już kosztuje, jakieś 40-60 złotych. Denerwujący jest ten okres rozliczeniowy około 40 dni. Niejasne jest dla mnie, czy jak dziś coś zakupię kartą kredytową to mam od dziś 40 dni czy może od wcześniejszej płatności… Zawsze przegapię /na to właśnie banki liczą najbardziej/ ten dzień i wtedy już wiem, że muszę zapłacić im 20 procent odsetek w skali rocznej od mojego długu. Może mi ktoś wyjaśnić jak to jest z tym okresem rozliczeniowym? – pyta jeden z uczestników forum kredytowego.
Podobnych pytań jest więcej. Wynika z tego prosty fakt, że właściciele kart kredytowych podpisują umowy z bankami w ciemno. Nie wiedzą na jakich zasadach karty kredytowe funkcjonują, a o okresie bezodsetkowym dowiadują się wtedy, kiedy zostają obciążani przez bank. Czyli kiedy przychodzi im za tę niewiedzę zapłacić. Wiele też osób daje się nabrać na tak zwane bezpłatne karty kredytowo. Mają rację ci, którzy twierdzą, ze jest to tylko chwyt marketingowy.
- Ja również mam kartę kredytową w mbanku, który promował ją jako kartę bezpłatną. Mnie również jej utrzymanie kosztuje kilkadziesiąt złotych. Nie jest to „bezpłatnie”, ale na tyle niewiele, że można przemilczeć. Magia marketingu i używania odpowiednich słów. Niestety ja również niezbyt orientuję się w tych terminach rozliczeniowych, ale na szczęście jeszcze nie nacięłam się na odsetki – stwierdziła druga uczestniczka forum.
Kolejna osoba, które podpisała umowę nie czytając jej, lub czytając niezbyt dokładnie. Sama twierdzi, że na razie szczęśliwie nie zapłaciła jeszcze grosza za przekroczenie terminu, ale jest to tylko kwestia czasu.
- Na szczęście nigdy nie dałam się namówić na taką kartę, nie tylko bezpłatne karty kredytowe mnie nie interesują, ale żadne. Wiem natomiast, że przyniosłoby mi tylko dodatkowych wydatków. Łatwo jest brać z takiej karty – gorzej oddawać – skomentowała ten problem kolejna uczestniczka forum. I niech to będzie puentą tego problemu.