Polski rynek kart kredytowych jest dla nas klientów polskich i zagranicznych banków dość dobrze znany. Znany na tyle, aby w razie potrzeby wybrać najbardziej odpowiednią do naszych możliwości kartę kredytową i z niej korzystać, chociaż z tym korzystaniem różnie bywa. Najczęściej niestety nadal nie wiemy, na jakich zasadach funkcjonują i nadal mamy poważne kłopoty z terminami bezodsetkowymi. Poza tym, mimo, że banki zaczynają powoli ograniczać dostęp do kart kredytowych, nadal cieszą się dużym powodzeniem wśród klientów.
- I trudno się temu dziwić skoro pomagają nam w codziennym życiu, ułatwiają nam codzienną egzystencję. Dzięki wszelkiego rodzaju kartom płatniczym możemy przeprowadzać przeróżne transakcje finansowe bez użycia pieniądze. Nie musimy więc przy sobie nosić gotówki bo to zawsze jest jakieś ryzyko. Należy tylko przestrzegać zasad ich używania, a przede wszystkim przestrzegać terminów rozliczenia się z bankiem, bo jeżeli o tym zapomnimy bank nam przypomni – niestety nie za darmo – powiedział jeden z ekspertów bankowych.
Tak czy inaczej, bez względu na okoliczności i ostatnie ograniczenia, o kartę kredytową w Polsce jest jeszcze stosunkowo łatwo i są one w miarę tanim produktem bankowym. O wiele trudniej jest o kartę kredytową za granicą, bowiem karta kredytowa za granicą to pewien luksus dla cudzoziemca. Za granicą klient musi się już wykazać odpowiednim kontem oraz zaufaniem banku. Najwięcej naszych rodaków jest na wyspach, nic więc dziwnego, że banki również dostrzegły w tym swój interes. Z myślą o Polakach banki przygotowały szereg propozycji, w tym kredyty mieszkaniowe, konta bankowe oraz oczywiście karty kredytowe.
- Aby założyć konto bankowe na wyspach nie trzeba się specjalnie trudzić, wystarczą stałe dochody oraz stały adres zamieszkania. Gorzej z kartami kredytowymi, bowiem karta kredytowa za granicą to kolejny etap wtajemniczenia Polaka w brytyjski biznes. Oczywiście nie należy z tymi obostrzeniami przesadzać, ale o kartę kredytową na wyspach jest rzeczywiście o wiele trudniej niż w Polsce – stwierdził jeden z polskich gastarbeiterów.
Tymczasem z ostatnich doniesień prasowych wynika, że będzie jeszcze trudniej. Na brytyjskim rynku bankowym zamieszanie związane z kartami kredytowymi. Jedna z gazet napisała, że: „Brytyjczykom grozi wyższe oprocentowanie i prowizje od kart kredytowych, bo banki zmagają się z narastającą górą tak zwanych złych długów, ograniczeniami w finansowaniu i zmniejszonym apetytom na kredyty”.
Podobna sytuacja zaczyna chyba być w Polsce, tylko może jeszcze nie na taką skalę.